Ciągle obok siebie żyjemy
jak to zmienić nie wiem, nie umiem
znów się na ulicy miniemy
by zniknąć w bezimiennym tłumie.
Przyjdź do mnie, tak długo czekałam
w samotności tyle nocy, tyle dni
bo od chwili, gdy cię pierwszy raz ujrzałam
w moim sercu tylko ty, tylko ty.
Kiedy zauważysz to, że żyję
bo bez ciebie moje życie traci smak
bo dla ciebie tylko moje serce bije
z każdym dniem mi coraz bardziej ciebie brak.
Przyjdź dzisiaj, zakończ me czekanie
ja z radością otworzę ci drzwi
i niech tak na zawsze pozostanie
wreszcie razem ja i ty, ja i ty.
Przyjdź proszę póki ogień jeszcze płonie
w krąg rozsiewa swoje złote skry
niechaj nasze spotkają się dłonie
zawsze razem ja i ty, ja i ty
zofia dzieniszewska
Gdy smutku wiatr gasi gwiazdy zmęczone
Czekania znak wypisuje mu świt
Czy to ty wołasz mnie na rozstajach
Czy to ty krążysz co dzień w zaułku mych snów
Czekam cię gdy się wieczór dopala
I gdy budzi się dzień, który naszym miał być
Czy to ty znów nadchodzisz jak dawniej
Pukasz w drzwi znów usłyszę twój głos
Tylko wiatr krąży w smugach latarni
Po ulicy pustej jak noc
Dzisiaj nie zawołam cię więcej
Dziś już ja nie rozerwę milczenia tych lat
Słowa są niby drzwi niedomknięte
Poprzez które w mój dom chłód przenika i żal
Wezmę dziś w moją drogę samotną
Okruch dni które wciąż miały trwać
Lecz nie ty dziś zapukasz w me okno
Tylko liść jesienny i wiatr
Tylko liść jesienny i wiatr
/sł. Jadwiga Urbanowicz/
Taka miłość - nie miłość
Takie szczęście - nieszczęście
Jakby wiatrem powiało
Delikatnym muśnięciem
Taka radość - nie radość
Takie szepty - nie szepty
Mówiąc żegnaj na zawsze ...
Łzą policzek dotknięty
Taka prawda - nieprawda
Taka wiara - nie zdrada
Idziesz ciemną uliczką
Patrząc w oczy ... Zamknięte
Taka chwila to wieczność
Nim przeminie już tęskni
Taka miłość nie miłość
W sercu bólem krew tętni
sł. Marek Długopolski muz. Ania Wiktorowicz
W morze spienione, w szumiące morze
gwiazdy spadały i nikły.
Oto ci serce dzisiaj otworzę -
To przypływ, miła, to przypływ!
Nocy tej księżyc poszedł na przełaj
przez srebrne wody Śródziemne,
fala do brzegu szła i ginęła,
jak giną słowa daremne,
fala ginęła, fala wracała,
jak miłość, której nie trzeba,
i obojętna gwiazda spadała
z obojętnego nieba.
Miłość konała, jak na gruźlicę
konają piękni i młodzi,
i w konającej patrzałem lice
z rozpaczą, że już odchodzi.
Mówiłem sercu: "Milcz o miłości,
serce uparte i dumne" -
a miłość rosła we mnie jak kościół,
dokąd wniesiono juz trumnę.
Słowa miłości, słowa rozpaczy
zdławiła noc głuchoniema.
Kochać - to znaczy: dotknąć, zobaczyć,
a ciebie nie ma... nie ma...
Nocy tej przypływ bił o wybrzeże
zagniewanymi falami.
Byliśmy prości, byliśmy szczerzy,
byliśmy smutni i sami.
I słów nie było. I niepojęta
tkliwość złączyła nam dłonie...
Ja nie pamiętam, nie chcę pamiętać,
że miłość była w agonii!
Ach! ona świeci blaskiem wspaniałym
w gwiazd spadającym hymnie!
Gwiazdy - to mało, morze - to mało,
jeżeli miłość jest przy mnie,
bo wtedy mogę ująć w ramiona
świat od miłości mej szerszy
falą wezbraną, falą szaloną
nie napisanych wierszy...
Miła, ja płaczę... Gwiezdny alkohol
ma posmak cierpki i przykry.
Fala powraca szemrząc ci: "Kocham".
To przypływ, miła, to przypływ.
słowa Włodzimierz Broniewski
recytacja Anna Romantowska i Krzysztof Kolberger

Gdy słońca blask nad morza lśni głębiną,
Myślę o tobie, miły.
Wzywałam cię, gdy księżyc niebem płynął
I zdroje się srebrzyły.
Widzę cię tam, gdzie skraj dalekiej drogi
Szarym zasnuty pyłem,
A nocą gdzieś wędrowiec drży ubogi
Na ścieżynie zawiłej.
Słyszę twój głoś w szumie spienionej fali
Bijącej o wybrzeże
Lub w cichy gaj przychodzę słuchać dali
W zamierającym szmerze.
I wtedy wiem, że jesteś przy mnie, blisko,
Choć oddal cię ukryła -
Przygasa dzień, wnet gwiazdy mi zabłysną
O, gdybym z tobą była!
- J.W.Goethe


W nocy noc i w ludziach czarna noc
Blask nie widzi gdzie ma zadać cios
Jestem tutaj
Wołam cię
Jestem tutaj
Przeszyj mnie
Promieniu świetlisty złocisty
Nie strasz mnie jak gdybyś nie miał wzejść
Wiem żeś tuż pod horyzontem jest
W lustrze nieba
widać cię
W ziemi drżeniu
Słychać cię
Promieniu świetlisty złocisty
Nocy proszę nie przeciągaj już
Skoro świt do Słońca pora pójść
Z błyskiem w oku
będę szedł
Wprost na ciebie
będę biegł
Promieniu świetlisty złocisty
[Edward Stachura]










Jak Ci
dziękować, żeś
mi dał tak wiele
Iż jestem w życiu jak ów
gość przygodny,
Co zaproszony
został na wesele
Niespodziewanie
i nie odszedł
głodny.
Jesień ma złotą
pogodą się głosi
O pełnym ciszy,
łagodnym
wieczorze,
I rozczulone
serce moje
wznosi
Okrzyk
zachwytu: Bóg
Ci zapłać, Boże !
Duszą spokojną
wstecz się nie
oglądam
Za przeszłym
dobrem, które
już nie wróci,
I w swej radości
niczego nie
żądam,
Tylko dziwię
się, że radość
smuci.
Leopold Staff

Tak łatwo z rąk wymyka się


"A potem odszedłeś i sprzedałeś mnie za zbawienie swojej duszy. Cóż za niewierność Aureuliuszu, cóż za wina. Nie, nie, nie wierzę w takiego Boga, który żąda ludzkiej ofiary. Nie wierzę w Boga, który niszczy życie kobiety, aby zbawić duszę mężczyzny."
Jostein Garder " Vita Brevi" List Florii Emilii dp Aureliusza Augustyna...
Nie mam nic
Nie mam nic
Nie mam nic
Oprócz słów
Słów
Oprócz słów
Gdzie mam iść
Gdzie mam iść
Gdzie mam iść
Jeśli znów
Znów
Jeśli znów 




Krakowski spleen - Maanam
Chmury wiszą nad miastem, ciemno i wstać nie mogę
Naciągam głębiej kołdrę, znikam, kulę się w sobie
Powietrze lepkie i gęste, wilgoć osiada na twarzach
Ptak smętnie siedzi na drzewie, leniwie pióra wygładza
Poranek przechodzi w południe, bezwładnie mijają godziny
Czasem zabrzęczy mucha w sidłach pajęczyny
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie
Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy naraz
Ze słońcem twarzą w twarz
Ulice mgłami spowite, toną w ślepych kałużach
Przez okno patrzę znużona, z tęsknotą myślę o burzy
A słońce wysoko, wysoko świeci pilotom w oczy
Ogrzewa niestrudzenie zimne niebieskie przestrzenie
Czekam na wiatr, co rozgoni
Ciemne skłębione zasłony
Stanę wtedy naraz
Ze słońcem twarzą w twarz

|
|
Leopold Staff ![]() |




Coś tam mignęło dalekiego
Wbrew niedalekiej wodzie -
Coś tam wezbrało rosistego
W ogrodzie - w ogrodzie!
Coś się spełniło skrzydlatego
Nad przynaglonym kwiatem! -
Coś tam spłoszyło się bożego
Pomiędzy mną a światem!...
/B. Leśmian/


Jak Ci
dziękować, żeś
mi dał tak wiele
Iż jestem w życiu jak ów
gość przygodny,
Co zaproszony
został na wesele
Niespodziewanie
i nie odszedł
głodny.
Jesień ma złotą
pogodą się głosi
O pełnym ciszy,
łagodnym
wieczorze,
I rozczulone
serce moje
wznosi
Okrzyk
zachwytu: Bóg
Ci zapłać, Boże !
Duszą spokojną
wstecz się nie
oglądam
Za przeszłym
dobrem, które
już nie wróci,
I w swej radości
niczego nie
żądam,
Tylko dziwię
się, że radość
smuci.
Leopold Staff

Więc można kochać i nie wiedzieć o tem?
Po przypadkowym, najkrótszym spotkaniu
Dłoń sobie wzajem podać w pożegnaniu
I w dusz spokoju odejść - z bezpowrotem…
Lecz już nazajutrz, ledwo po rozstaniu,
W dzień ów zabłądzić pamięci przelotem
I stając, jakby przed czemś cudnem, złotem,
Uczuć się nagle sercem - na wygnaniu!
I odtąd wracać wstecz, wciąż i na próżno,
Przesiewać przeszłość wspomnienia przetakiem,
By coś w niej znaleźć, co było żywotem!
Lecz smęt mży jeno szarym suchym makiem,
Jak proch w klepsydrze, co szemrze: “Za późno!…”
Ach, można kochać i nie wiedzieć o tem!
/Leopold Staff/



Każdy rodząc się powinien otrzymywać instrukcję
Mówiącą jak żyć
Chcemy unikać problemów jednak wciąż los nas pcha w pułapki,
Z których ledwo udaje nam się uciec
Bogatsi i mądrzejsi o kolejne doświadczenia trafiamy na nowe przeszkody
Codziennie prosimy o to, by móc całą wieczność
Zasypiać i budzić się przy ukochanej osobie
Tym czasem wypluwamy z siebie potoki słów, których do końca życia
Przyjdzie nam żałować
Oddalamy od siebie szczęście zachowując się tak, iż później już nie potrafimy
Bez wstydu spojrzeć na własne odbicie w lustrze
Na siłę próbujemy zatrzymać przy sobie drugą osobę, mimo iż tak naprawdę
Nie jesteśmy stworzeni do tego by obdarzać ją miłością
Tym bardziej nie mamy prawa prosić ją o poświęcenie siebie dla naszej satysfakcji
Co nas nie zabije, to nas wzmocni
Skąd jednak mamy wiedzieć, że właśnie to nas nie zabije?
/Aldona Różanek/

— Happysad Jeszcze, jeszczeKiedy patrze na to jak jest,
już nie przechodzą mnie dreszcze,
już nie brakuje mi powietrza,
już nie wołam jeszcze, jeszcze, jeszcze...
lubię tęsknić
Starzeje się niebo nad moim domem.
Zapisać lot ptaka
I nachylenie jego łapek
Gdy siada na trawie Zapisać plątaninę
Naszych dróg
Ich zbieg okoliczności
Ciepłą pieczęć
Pierwszego pocałunku
Kosmatą chmurę
Z której spada kropla
Co przepełnia nasz dzban
Potem zapach rozstania
W nim
Smugę światła...
/Tomasz Jastrun/


![]()



We śnie w lasach są jasne polany
spokój złoty i niesłychany,
pocałunki zielone jak paproć.
Albo jesteś egipska królowa
jak miód słodka i mądra jak sowa,
a ja jestem przy tobie jak światło.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/

Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze,
Spłodzone samo przez się w sennej bezzadumie.
Nie oswojone z niebem patrzy w podobłocze
I węszy świat, którego nie zna, nie rozumie.
Swym cielskiem kostropatym kąpie się w kałuży,
Co nęci, jak ożywczych jadów pełna misa,
Czołgliwymi mackami krew z kwiatów wysysa
I ciekliną swych mętów po ziemi się smuży.
Zwierzę, co trwać nie zdoła zbyt długo na świecie,
Bo wszystko wokół tchnieniem zatruwa i gasi,
Lecz gdy ty białą dłonią głaszczesz je po grzbiecie,
Ono, mrucząc, do stóp twych korzy się i łasi.
/B. Leśmian/
czwartek, 23 lutego 2012
Licznik odwiedzin: 5 468
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
próba uchwycenia ulotnych myśli, zdarzeń i obrazów... Zofia Dzieniszewska

Dzień po dniu w słońcu i deszczu przemierzam ścieżki życia, czasami z uśmiechem, czasami ze smutkiem, czasami obojętnie a czasami zmęczona....